Skąd wiesz, że to miłość?

Każdy z nas ma swoje wyobrażenia o tym, jaka jest, jak ją rozpoznać i jak powinniśmy się czuć, kiedy zagości w naszym sercu. Dla jednych będzie to czuły dotyk o poranku, dla kogoś wspólna ekstremalna wyprawa, a dla innych głośne "TAK!" na ślubnym kobiercu.

Kiedy rok temu, moja chora na stwardnienie zanikowe boczne mama miała zostać wypisana ze szpitala do domu, czułam 1000 emocji naraz. Radość, strach, niepewność, zmęczenie. Nie wiedziałam co mnie czeka, kiedy zabiorę ją do domu. Z dala od lekarzy i pielęgniarek, którzy do tej pory się nią opiekowali. Wiedziałam że będzie trudno, ciężko i, że będę zmęczona. Wiedziałam też, że za wszelką cenę, chcę spróbować zająć się nią sama w domu, zamiast oddawać do hospicjum. Patrząc z perspektywy czasu wiem, że w tym ogromie emocji, piętrzących się formalności i nowych umiejętność, które musiałam przyswoić, moją główną siłą napędową była miłość



Nie wyobrażam sobie, aby dokonać tego, co zrobiłam, nie kochając mojej mamy bardziej, niż jestem to w stanie wyrazić słowami. Miłość do niej i jej miłość do mnie dawała i daje mi poczucie, że jest dobrze. Pomimo wszystko.

Czym jest miłość?

Miłość jest bardzo uniwersalnym pojęciem, czasem ciężkim do zdefiniowania. Kiedyś, zanim mama zachorowała, gdyby ktoś mnie zapytał czym jest miłość prawdopodobnie odpowiedziałabym: że jest wzajemną troską, wsparciem, zaufaniem. Sprawia, że cieszymy się na widok ukochanej osoby. To wszystko prawda, to wszystko jest nadal aktualne. Odkryłam jednak jeszcze coś. Mama leży, nie rusza żadną częścią ciała. Nie może wykonać żadnych ruchów. Komunikuje się przy pomocy ustalonych sygnałów, które daje ruszając oczami. Delikatnie rusza ustami, mogę zazwyczaj się domyślić co mówi. Ja zajmuję się wszystkim. Od zmiany pampersa, podania leków, przykrycia, poprawiania poduszki, przełączania kanałów w tv, po sprawy formalne i administracyjne. Ciężko tu mówić o wzajemności. Jak się okazuje nie jest ona konieczna, by kogoś kochać. Miłość może być bezwarunkowa, w swej najczystszej postaci.

Co jest tak naprawdę najważniejsze?

Codziennie, tuż przed położeniem się spać, zamykam oczy i poświęcam 2 minuty na to, by podsumować miniony dzień. Wymieniam jedna rzecz, za którą jestem dzisiaj sobie najbardziej wdzięczna, jedna rzecz za którą jestem wdzięczna ogólnie i przywołuje najważniejszy moment dnia. Okazuje się, że w 99% przypadkach, najważniejszym momentem dnia, jest dla mnie sytuacja, w której mama się uśmiechnęła lub sytuacja, w której z czegoś się bardzo razem śmiałyśmy. Jej uśmiechnięta buzia i wesołe oczy sprawiający, że cała promienieje, a ja jestem wtedy najszczęśliwsza na świecie. Naprawdę.

Kiedyś, jak słyszałam, że dla kogoś największą nagrodą jest czyjś uśmiech, wywracałam oczami. Jak słyszałam o matkach, które w uśmiechu dziecka widzą lekarstwo na bóle porodowe, nieprzespane noce i brak prywatności - myślałam wariatki. Zrobić z siebie niewolnice pieluch i zupek w zamian za jeden bezzębny uśmiech. Super. Normalnie interes życia. Dziękuję, postoję.

Skąd wiem, że kocham mamę najbardziej na świecie? Bo kiedy się uśmiecha, kiedy jest SZCZĘŚLIWA, ja jestem najszczęśliwsza na świecie, a serce mi rośnie. Nie chcę niczego więcej. Jej szczęście jest dla mnie najcudowniejszym i najpiękniejszym doświadczeniem.


Jak poznać, że ktoś nas kocha lub my kochamy jego?

Cieszymy się z jego szczęścia! To proste a jednak nie tak oczywiste. Cieszenie się z czyichś sukcesów jakby były naszymi. Ogromna radość, kiedy ktoś realizuje swoje pasje - nawet gdy robi to bez nas. Przeżywanie czyjegoś szczęścia jak własnego, daje nam extra bonus! Dużo więcej okazji do bycia radosnym i spełnionym. Czy jednak w dzisiejszym świecie pełnym rywalizacji jest to możliwe? Świadomie lub nie, często rywalizujemy ze sobą. Z rodzeństwem, ze znajomymi w szkole, współpracownikami, partnerem. W samej rywalizacji nie ma niczego złego, wręcz przeciwnie. Pobudza nasz rozwój, kreatywność, zachęca do działania. Tylko czy nie sprawia, że przestajemy cieszyć się z sukcesów innych - traktując je jako własną porażkę? Zachęcam do przyjrzenia się swoim relacjom, emocjom i doświadczeniom. Czy szczerze cieszymy się z sukcesów innych? Kiedy sprawia nam to trudność?

Wszystkiego dobrego, dużo miłości dla Was i Waszych mam :)

Kasia
Trwa ładowanie komentarzy...